Mając 7 bądź 6 lat tupałam nóżkami na 1-szych wakacjach rodzinnych w Szczecinie, aby Tatuś mój kochany zakupił mi lakierki czerwone, takie do szpica z kokardką. Pamiętam moje podekscytowanie oraz bicie serca na samą myśl jak je tylko mierzyłam. Nie zapomnę, jak mnie zawsze ciągnęło do takich właśnie miejsc z modą, obuwiem oraz akcesoriami.

Potem zaczęła się przygoda ze spódniczkami, kamizelkami oraz opaskami na włosy [ponoć zasypiając, chciałam mieć opaskę na głowie ;)].
Przed lustrem robiłam wygibasy, bawiąc się w modelkę lub tancerkę. Kiedy spotykałyśmy się wraz z siostrą i kuzynkami (np. z Czułowa) na imprezach rodzinnych, zawsze się przebierałyśmy. Byłam w siódmym niebie!
Nie zapomnę tych ogromnych pudeł oraz worków z ciuchami od Cioci Marysi. To był dla mnie prawdziwy raj!

Przygoda z tańcem od 5 roku życia również ukształtowała mój charakter oraz osobowość. Pewność siebie, dyscyplina oraz pasje związane z podróżami to dzięki sportom ekstrem, jakie uprawiałam i wciąż kontynuuje. Choć obecnie jestem fanką yogi.

Dzisiaj jestem wdzięczna, że Stwórca tak mnie, prowadzi, a Aniołki czuwają każdego dnia, abym mogła się rozwijać i tworzyć właśnie dla Was Kochani.
Nie zapominajmy o sobie oraz o swoich celach i marzeniach…

Na zawsze z miłością …
Syla